Co jest ważne dla mężczyzny po 60 roku życia?

Co jest ważne dla mężczyzny po 60 roku życia?

Cześć, dziewczyny! Wpadłyście tu, bo pewnie któraś z was ma w orbicie faceta po sześćdziesiątce i zastanawia się, co mu w głowie siedzi – albo po prostu chcecie wiedzieć, czego się spodziewać, jak nasi obecni faceci dobiją do tego wieku. Ja, wasza blogerka od sarkazmu i życiowych obserwacji, piszę do was, moje babeczki, z tematem, który rozkminiam na bazie moich doświadczeń i rozmów z takimi typami. Będę krytyczna wobec nich (bo jakżeby inaczej), trochę wobec siebie (no bo kto normalny się nad tym zastanawia?), ale bez obwiniania się – to nie moja wina, że faceci po sześćdziesiątce to czasem zagadki owinięte w flanelowe koszule. Siadajcie wygodnie, rozpracowujemy, co jest ważne dla dojrzałego mężczyzny w związkach i seksie – z humorem, bez lukru i z mojego punktu widzenia.

Faceci po sześćdziesiątce to specyficzna kategoria – niby już nie ganiają za każdą spódnicą (przynajmniej większość), ale wciąż mają swoje potrzeby, które czasem mnie bawią, a czasem irytują. Ja swoje przeżyłam – od rozmów z wujkami na imprezach rodzinnych po randkę z jednym takim, co wyglądał jak Sean Connery, ale zachowywał się jak mój dziadek na sterydach. Więc dzisiaj, z dystansem i przymrużeniem oka, rozkładam to na czynniki pierwsze. Bo oni może i mają siwe włosy, ale w głowie wciąż im się kręci – tylko inaczej.


Kiedy związek to dla niego święty spokój, a ja się zastanawiam, czy on chce żony, czy sprzątaczki z bonusem

Zacznijmy od związków, bo tu się robi ciekawie. Facet po sześćdziesiątce nie szuka już dram – żadnych awantur o to, kto napisał do kogo o 2 w nocy. On chce spokoju, stabilności i kogoś, kto ogarnie mu życie, ale nie będzie za bardzo marudzić. Pamiętam, jak raz gadałam z kolegą mojej mamy – 62 lata, wdowiec. Mówi mi: „Wiesz, chciałbym kobietę, która gotuje jak moja świętej pamięci żona i nie każe mi biegać po imprezach”. Pomyślałam: „Stary, to ty szukasz gosposi, a nie partnerki”. Ale potem dotarło do mnie, że dla niego związek to taki ciepły koc – ma grzać, a nie drapać.

I wiecie co? To nie jest takie głupie. Oni po prostu już się w życiu nagadali, napłakali i nakłócili. Teraz chcą kogoś, kto będzie obok, ale nie zrobi im z życia opery mydlanej. Ja tylko zawsze drążę: „Okej, ale gdzie w tym miejsce na mnie, a nie tylko na twoje kapcie i zupę?”.


Kiedy seks to nie maraton, a ja się śmieję, że oni wciąż myślą, że są Jamesem Bondem w łóżku

No i przechodzimy do seksu – tematu, który zawsze budzi uśmiech, zwłaszcza jak patrzę na tych panów. Facet po sześćdziesiątce nie będzie już robił akrobacji jak z „50 twarzy Greya” – i chwała za to, bo ja bym się bała, że coś mu strzeli w kręgosłupie. Ale nie myślcie, że oni rezygnują! O nie, oni wciąż chcą, tylko teraz to bardziej o bliskość niż o rekordy. Raz jeden typ na randce (tak, miałam taką przygodę) powiedział mi: „Wiesz, seks to nie wszystko, ale jak jest, to fajnie”. I puścił oko, jakby był amantem z lat 70. Ja się zaśmiałam, ale w głowie miałam: „Spoko, dziadku, tylko nie rób sobie krzywdy”.

Dla nich ważne jest, żeby czuć się męsko – niekoniecznie przez dwie godziny, ale przez te 15 minut, kiedy mogą pokazać, że jeszcze dają radę. I tu szacun, bo ja bym się poddała po pierwszym razie, a oni wciąż mają ambicje. Tylko błagam, dziewczyny, jak któryś zacznie się przechwalać, to przypomnijcie mu, że Viagra to nie medal olimpijski.


Kiedy zdrowie i towarzystwo stają się priorytetem, a ja się zastanawiam, czy oni w ogóle wiedzą, czego chcą

Trzecia rzecz – zdrowie i towarzystwo. Facet po sześćdziesiątce chce kobiety, która nie tylko będzie z nim w łóżku, ale i przypomni mu o tabletkach na ciśnienie. Pamiętam, jak wujek Staszek na grillu opowiadał: „Moja Grażyna to skarb, zawsze mi mówi, żebym nie jadł tyle kiełbasy”. Myślałam, że to żart, ale nie – dla niego to był dowód miłości. Oni już nie szukają przygód, tylko kogoś, kto pomoże im ogarnąć codzienność i nie zostawi ich samych z pilotem w ręku.

I tu się robi smutno-fajnie – oni chcą bliskości, ale takiej praktycznej. Jakby mówili: „Kochaj mnie, ale przy okazji sprawdź, czy mam ważne badania”. Ja zawsze rzucam w myślach: „No dobra, ale ja też chcę coś z tego mieć, a nie tylko robić za pielęgniarkę”.


Co to dla ciebie oznacza, kiedy spotykasz takiego faceta – i dlaczego ja i tak będę drążyć, czy on serio mnie widzi

No dobra, dziewczyny, ale co to znaczy dla nas? Facet po sześćdziesiątce w związku chce spokoju, w seksie bliskości, a w życiu towarzystwa – i to wszystko jest okej, jeśli nam pasuje. Ja swoje przeżyłam – od rozmów z takimi panami po chwilę, kiedy jeden próbował mnie poderwać, przynosząc mi kwiaty i pytając, czy lubię dancingi. I wiecie co? To słodkie, ale ja zawsze się zastanawiam: „Okej, ale czy ty chcesz mnie, czy po prostu kogoś, kto wypełni ci czas?”.

Dla nas to sygnał – oni mają potrzeby, ale nie są już tacy skomplikowani jak młodziaki. Chcą prostoty, ciepła i odrobiny ognia, jeśli się da. Ale ja, sceptyczka, zawsze drążę: „Czy on widzi we mnie kobietę, czy tylko wygodę?”. Bo, dziewczyny, my też mamy prawo czegoś chcieć, a nie tylko spełniać ich marzenia o kapciach i rosole.


Podsumowując, moje drogie – facet po sześćdziesiątce to nie enigma, tylko gość, który chce spokoju, bliskości i żeby ktoś mu przypomniał o tabletkach. Ja swoje widziałam – od ich ambicji łóżkowych po teksty o „dawnych czasach”. A wy? Spotkałyście takich panów? Co myślicie o ich potrzebach? Dajcie znać w komentarzach, bo ja już swoje rozkminiłam, a teraz lecę sprawdzić, czy mój kot też chce spokoju, czy tylko żarcia. Trzymajcie się, babeczki!