Jak patrzy zauroczony mężczyzna?

Jak patrzy zauroczony mężczyzna?

Hej, dziewczyny! Wpadłyście tutaj, bo pewnie któraś z was złapała ostatnio faceta na gapieniu się i teraz zachodzi w głowę: „Czy on jest mną zauroczony, czy po prostu ma coś z oczami?”. Spokojnie, siadajcie, bierzemy się za ten temat, bo ja już swoje przeżyłam i mogę wam opowiedzieć, jak to wygląda z mojej perspektywy – pełnej sarkazmu wobec nich, odrobiny krytyki wobec siebie, ale bez żadnego obwiniania się, bo przecież to nie moja wina, że faceci czasem patrzą, jakby pierwszy raz widzieli człowieka. Piszę do was, moje babeczki, z humorem i bez owijania w bawełnę – rozkminiamy, jak patrzy zauroczony mężczyzna i co to w ogóle znaczy.

Przyznaję, że ja sama czasem się gubię w tych ich spojrzeniach. Raz myślę: „Oho, coś jest na rzeczy”, a potem się okazuje, że on po prostu zgubił kontakt wzrokowy z rzeczywistością. Ale po latach obserwacji – i kilku randkowych katastrofach – nauczyłam się wyłapywać te subtelne (albo mniej subtelne) sygnały. Bo wiecie, dziewczyny, facet może udawać twardziela, ale jak jest zauroczony, to oczy go zdradzają szybciej niż usta. No to lecimy z tym, co ja zauważyłam, okraszone moimi historiami, bo inaczej się nie da.


Kiedy jego spojrzenie trwa za długo, a ja zastanawiam się, czy to zauroczenie, czy on po prostu zapomniał mrugać

Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy (nomen omen), to długość spojrzenia. Normalny facet zerka i odwraca wzrok, ale zauroczony? O nie, ten będzie się gapił, jakbyś była ósmym cudem świata. Pamiętam jednego typa na imprezie – siedziałam z drinkiem, a on patrzył na mnie tak długo, że zaczęłam się zastanawiać, czy mam coś na twarzy. W końcu zapytałam: „Co się gapisz?”, a on, czerwony jak burak, wydukał: „Bo ładnie wyglądasz”. No i co ja mam z tym zrobić? Udawać, że mnie to nie rusza, czy rzucić sarkastyczne: „Dzięki, że zauważyłeś”?

To przedłużone spojrzenie to klasyk. On nie mruga, nie odwraca głowy, tylko wpatruje się w ciebie jak w obraz w muzeum. I choć ja zawsze mam w głowie myśl: „Stary, weź się ogarnij”, to gdzieś tam w środku czuję, że to może być coś więcej niż zwykłe gapienie się. Ale spokojnie, dziewczyny – jak trwa za długo, to już nie zauroczenie, tylko potencjalny stalker.


Kiedy jego oczy robią się jak u szczeniaka, a ja nie wiem, czy to urocze, czy lekko creepy

Druga sprawa – te maślane oczy. Wiecie, o czym mówię – spojrzenie miękkie, ciepłe, jakby chciał powiedzieć: „Jesteś wszystkim”. Raz jeden facet patrzył na mnie tak podczas kolacji, że myślałam, że się rozklei nad talerzem makaronu. To było po dwóch randkach, więc ja, wieczna sceptyczka, zaczęłam się zastanawiać: „Okej, albo jesteś zauroczony, albo masz alergię na gluten i zaraz zemdlejesz”. Okazało się, że to pierwsze, bo potem przyznał, że nie mógł się na mnie napatrzeć. No i fajnie, ale ja i tak musiałam rzucić: „To może następnym razem weź lornetkę, będzie wygodniej”.

Te szczenięce oczy to znak, że mu się podobasz – i to nie tylko fizycznie. On patrzy, jakby chciał zapamiętać każdy detal, a ja czasem czuję się jak eksponat. Urocze? Może. Ale jak za często, to już myślę: „Dobra, przestań, bo zaczynam się bać”.


Kiedy zerka ukradkiem, a ja udaję, że nie widzę, choć w głowie już snuję teorie spiskowe

No i jest jeszcze ten typ – ukradkowe spojrzenia. Facet niby patrzy gdzie indziej, ale co chwilę zerka na ciebie, jakbyś była magnesem. Pamiętam jednego kumpla, który na spotkaniu u znajomych co pięć minut rzucał mi takie szybkie spojrzenia. Myślałam: „Co jest, zgubiłeś coś na mojej bluzce?”. Ale potem zauważyłam, że jak się uśmiechnęłam, to on też – i bingo, złapałam go na gorącym uczynku. Później się przyznał, że mu się podobam, ale nie chciał, żeby to było oczywiste. No błagam, koleś, twoje oczy były bardziej oczywiste niż neon na dyskotece.

To zerkanie to taki subtelny sygnał – on chce patrzeć, ale się wstydzi albo boi, że się zorientujesz. Ja zawsze udaję, że nie widzę, ale w głowie już układam scenariusz: „Zauroczony czy tylko ciekawski?”. Zazwyczaj to pierwsze.


Co to dla ciebie oznacza, kiedy widzisz te spojrzenia – i dlaczego ja i tak będę drążyć, czy to serio o mnie chodzi

No dobra, dziewczyny, ale co to wszystko znaczy? Jeśli facet patrzy na ciebie długo, z maślanymi oczami albo zerka ukradkiem, to jest duża szansa, że jest zauroczony. I to nie tylko twoim wyglądem – on widzi w tobie coś, co go przyciąga, coś, co sprawia, że nie może oderwać wzroku. Dla mnie to zawsze moment, kiedy zatrzymuję się i myślę: „Okej, może nie jest taki zły”. Ale zaraz potem włącza mi się tryb detektywa: „A co, jeśli on tak patrzy na każdą? Albo co, jeśli to tylko gra?”.

Pamiętam, jak raz zapytałam jednego: „Czemu tak na mnie patrzysz?”, a on na to: „Bo nie mogę inaczej”. I wiecie co? Nawet ja, mistrzyni sarkazmu, musiałam przyznać, że to brzmiało szczerze. Więc jak widzicie takie spojrzenie, to może być znak, że coś się kroi – coś więcej niż zwykła ciekawość. Ale ja i tak zawsze będę analizować, bo co, jeśli to tylko sztuczka, żeby mnie złapać na haczyk?


Moje drogie – zauroczony facet patrzy inaczej. Długo, miękko, czasem ukradkiem, zawsze z czymś, co zdradza, że mu zależy. Ja swoje przeżyłam – od spojrzeń, które mnie onieśmielały, po takie, które kazały mi się zastanawiać, czy on w ogóle wie, co robi. A wy? Jakie spojrzenia złapałyście? Dajcie znać w komentarzach, bo ja już swoje rozkminiłam, a teraz lecę sprawdzić, czy mój kot też umie patrzeć z uczuciem. Chociaż on pewnie woli miauczeć o żarcie. Trzymajcie się, babeczki!