Co robi dziewczyna, gdy podoba jej się mężczyzna?

Co robi dziewczyna, gdy podoba jej się mężczyzna?

Cześć, dziewczyny! Wpadłyście tutaj, bo pewnie chcecie rozkminić, co się dzieje w głowie innej baby, kiedy jej się jakiś facet podoba. Albo, co bardziej prawdopodobne, same macie na oku jakiegoś typa i zastanawiacie się, czy wasze zachowanie zdradza więcej, niż byście chciały. Spokojnie, usiądźcie wygodnie, weźcie kubek herbaty (albo wina, nie oceniam) – dzisiaj rozkładamy na części pierwsze te wszystkie dziwne rzeczy, które robimy, kiedy nasz radar wychwytuje „potencjalnie interesujący okaz męski”. I nie, nie będzie to poradnik dla facetów, jak nas rozgryźć – oni i tak nigdy nie zrozumieją, co mamy w głowach. To tekst dla nas, żebyśmy mogły się pośmiać z siebie i z nich przy okazji.

Zacznijmy od tego, że kiedy facet mi się podoba, to ja – jak każda szanująca się kobieta – wpadam w lekką panikę. Nie, nie taką, że rzucam wszystko i biegnę na terapię. Raczej taką wewnętrzną, gdzie moje myśli brzmią jak: „Okej, wygląda dobrze, ale co jeśli otworzy usta i powie coś głupiego? Albo co jeśli ja powiem coś głupiego? O Boże, już to robię, prawda?”. I nagle staję się własnym najgorszym krytykiem, ale też detektywem, który analizuje każdy jego ruch. Brzmi znajomo? No właśnie. Więc co robię, kiedy mi się podoba? Oto kilka moich klasycznych zagrywek – może któraś z was też się w tym odnajdzie.


Kiedy próbuję udawać, że jestem totalnie wyluzowana, ale moje ciało mówi co innego i zdradza mnie na każdym kroku

Pierwsza rzecz, którą robię, kiedy facet mi się podoba, to oczywiście udaję, że mam to totalnie w dupie. „O, cześć, fajnie cię widzieć” – rzucam z nonszalancją godną aktorki z reklamy perfum, podczas gdy w środku moje serce robi sprint na olimpiadzie. Ale moje ciało? Ono zawsze ma inne plany. Nagle zapominam, co zrobić z rękami – trzymać je w kieszeni? Skrzyżować? A może machać jak idiotka? Kończy się na tym, że poprawiam włosy co pięć sekund, chociaż nie ma w nich nic do poprawiania. Serio, dziewczyny, jeśli widzicie laskę, która ciągle dotyka swoich włosów w towarzystwie faceta, to albo ma łupież, albo jest nim zainteresowana. Stawiam na to drugie.

I te spojrzenia! O matko, ja wiem, że próbuję być subtelna, ale moje oczy najwyraźniej nie dostały memo. Zerkam na niego ukradkiem, a potem szybko odwracam wzrok, jakbym właśnie została przyłapana na kradzieży ciastek z cudzej kuchni. A jak już się uśmiechnę, to wychodzi mi taki dziwny grymas – pół zalotny, pół jakby mnie bolał ząb. Faceci pewnie myślą, że mam tik nerwowy. I może mają rację.


Jak zamieniam się w detektywa z obsesją na punkcie jego słów, gestów i tego, co miał na sobie w zeszły czwartek

Druga sprawa – kiedy mi się podoba, zaczynam analizować wszystko, co robi. On coś powie, a ja w głowie już układam teorie spiskowe: „Czy jak powiedział ‘jasne’, to naprawdę miał na myśli ‘jasne’, czy może ‘jasne, ale nie do końca’? A jak spojrzał w bok, to na co patrzył? Na tamtą blondynę czy na zegarek?”. Dziewczyny, ja wiem, że to brzmi jak początek załamania nerwowego, ale to po prostu standardowy tryb „zainteresowana kobieta”. On rzuci żart, a ja się śmieję odrobinę za głośno, żeby pokazać, że doceniam jego wysiłek. Nawet jeśli ten żart był suchy jak pustynia Sahara.

A pamiętacie, jak kiedyś jeden facet zapytał mnie, co słychać, a ja zamiast powiedzieć „nic specjalnego”, zaczęłam opowiadać o tym, jak mój kot przewrócił doniczkę? To nie był przypadek. To był mój sposób na podtrzymanie rozmowy, bo jak mi się ktoś podoba, to nagle czuję, że muszę być interesting. Chociaż w głębi duszy wiem, że historia o kocie nikogo nie obchodzi.


Kiedy moje teksty brzmią jak flirt, ale ja potem zaprzeczam, że to flirt – bo przecież jestem niezależną kobietą, która nikogo nie potrzebuje

No i dochodzimy do klasyka – flirtu, którego nie przyznam, że uprawiam. Piszę mu coś w stylu: „No nieźle wyglądasz w tej koszuli, ale nie myśl sobie za dużo” – i voilà, mamy idealną mieszankę komplementu z przytykiem. Bo przecież nie mogę być za miła, prawda? Muszę zachować tę aurę tajemniczej, niezależnej babki, która ma wszystko pod kontrolą. Ale w środku? W środku modlę się, żeby odpisał coś równie uroczego, a nie „haha, dzięki”.

Zresztą, faceci i tak nigdy nie łapią, kiedy flirtuję. Raz jeden typek powiedział mi, że jestem „zabawna”, kiedy rzuciłam mu tekst z podtekstem. Zabawna! Ja tu próbuję być seksowna i intrygująca, a on myśli, że jestem stand-uperką. Serio, dziewczyny, czasem zastanawiam się, po co w ogóle się staram.


Co to dla ciebie oznacza, kiedy widzisz te sygnały u innej kobiety – albo u siebie samej?

No dobra, ale co to wszystko znaczy dla was, moje drogie? Jeśli widzicie, że jakaś dziewczyna zachowuje się przy facecie jak ja powyżej – poprawia włosy, zerka ukradkiem, śmieje się z jego sucharów albo rzuca niby przypadkowe komplementy – to jest duża szansa, że jej się podoba. I nie, nie chodzi o to, że jest miła, bo ma dobry dzień. Ona po prostu wpadła w ten sam wir co my wszystkie, kiedy hormonki zaczynają grać pierwsze skrzypce.

A jeśli to wy same łapiecie się na tych zagrywkach? Cóż, witajcie w klubie. Nie ma co się wstydzić – to naturalne. Tylko błagam, nie róbcie tego, co ja kiedyś, czyli nie wysyłajcie mu przypadkiem wiadomości przeznaczonej dla kumpeli, w której piszecie: „Boże, jaki on jest słodki, ale pewnie głupi”. True story. On odpisał: „Mam nadzieję, że nie aż tak głupi”. Ziemia, pochłoń mnie.

Podsumowując, dziewczyny – kiedy nam się facet podoba, robimy masę dziwnych rzeczy. Udajemy wyluzowane, chociaż w środku panikujemy. Analizujemy każdy jego ruch, jakby był szyfrem do wygrania miliona. Flirtujemy, ale potem zaprzeczamy, że to flirt. I wiecie co? To wszystko jest okej. Faceci i tak nie ogarniają, co się dzieje, więc mamy przewagę. A jeśli kiedyś któryś zapyta: „Ej, czy ty mnie podrywasz?”, zawsze można rzucić: „Ja? Skądże. Ty mi się wydajesz typem, który sam siebie podrywa w lustrze”. I niech się zastanawia.

To tyle ode mnie na dziś. Dajcie znać w komentarzach, jakie są wasze znaki, że facet wam się podoba – może się czegoś nowego nauczę. Albo chociaż pośmieję się z waszych wpadek. Trzymajcie się, babeczki!