Jakie są fajne tematy do pisania z dziewczyną?

Jakie są fajne tematy do pisania z dziewczyną?

Hej, dziewczyny! Wiem, że tytuł brzmi, jakby był dla facetów, którzy desperacko próbują ogarnąć, o czym z nami pisać, ale spokojnie – to ja, wasza blogerka od sarkazmu i życiowych historii, piszę do was, moich babeczek. Bo kto, jak nie my, wie najlepiej, co nas wkurza, a co sprawia, że chce nam się odpisywać? Ja swoje przeżyłam – od wiadomości w stylu „Hej, co słychać?” (odpowiadam: „Żyję, a ty?” i umieram z nudów) po takie, które naprawdę mnie wciągnęły. Więc dzisiaj, z mojego punktu widzenia – pełnego krytyki wobec facetów i odrobiny wobec siebie – rozkładam na czynniki pierwsze, jakie tematy są fajne do pisania z nami. Bez obwiniania się, bo to nie moja wina, że oni czasem piszą, jakby mieli klawiaturę z jedną literą. Siadajcie, będzie zabawnie i z jajem.

Pisanie z facetem to sztuka – i nie mówię tu o nas, bo my zawsze mamy coś do powiedzenia (nawet jak to tylko „ugh, znowu pada”), ale o nich. Ja, szczerze, już dawno przestałam wierzyć, że każdy typ ogarnie, jak mnie zaciekawić, ale zdarzyło mi się kilka rozmów, które były jak złoto. Więc dzisiaj daję wam (i im, jeśli to podczytają) kilka pomysłów na tematy, które działają – przetestowane na mnie, królowej sarkazmu, i może na was też zadziałają.


Tematy, które sprawiają, że odpisuję z uśmiechem, a nie przewracam oczami na kolejne „co słychać?”

Zacznijmy od klasyka, który nie jest klasyczny – żadnych nudnych pytań o pogodę czy pracę. Raz jeden facet napisał mi: „Jaka była najgłupsza rzecz, którą zrobiłaś w tym tygodniu?”. Odpisałam, że przewróciłam kawę na laptop, a on opowiedział, jak zapomniał kluczy i spał na wycieraczce. I bam, mieliśmy o czym pisać przez godzinę. Taki temat – coś lekkiego, trochę śmiesznego – to strzał w dziesiątkę. Pokazuje, że on ma jaja, żeby rzucić coś nietypowego, a ja mogę się odwdzięczyć historią bez spinania się, że brzmię jak nudziara.

Inna opcja? „Gdybyś mogła być gdziekolwiek teraz, gdzie byś poleciała?”. Ja kiedyś odpisałam: „Na plażę z drinkiem”, a on: „To ja stawiam parasol”. Proste, a już mamy vibe. Faceci, bierzcie przykład – żadnych sucharów o poniedziałku, tylko coś, co mnie rozrusza.


Jak wyciągnąć ode mnie więcej niż „haha, spoko”, czyli tematy, które naprawdę mnie wciągają

Dobra, przejdźmy do mięsa – tematów, które sprawiają, że piszę elaboraty, a nie trzy słowa. Na przykład: „Jaki film albo serial totalnie cię rozwalił lately?”. Ja mogę godzinami pisać o tym, jak płakałam na „Psie, który jeździł koleją”, a potem śmiałam się z „The Office”. Raz jeden typ zapytał mnie o to, a potem sam zaczął opowiadać, jak zasnął na „Avengersach”, bo „za dużo wybuchów”. I nagle mieliśmy dyskusję o tym, czy Marvel to sztuka, czy chałtura. Wciągnęło mnie, serio.

Albo coś bardziej osobistego, ale nie creepy – „Jaka piosenka zawsze cię podnosi na duchu?”. Ja rzuciłam „Sweet Child O’ Mine”, a on odpisał, że u niego to „Bohemian Rhapsody”. I już snuliśmy wizje, jak śpiewamy to razem w aucie. To buduje relację, dziewczyny – czujesz, że on chce cię poznać, a nie tylko zapełnić ciszę.


Tematy z jajem, które pokazują, że on ma dystans, a ja nie muszę udawać poważnej księżniczki

No i dochodzimy do mojego ulubionego – tematów z humorem. Raz jeden facet napisał: „Gdybyś była superbohaterką, jaka byłaby twoja najgorsza moc?”. Ja odpisałam: „Przyciąganie idiotów”, a on: „To ja mam moc odpychania normalnych ludzi”. Śmiałam się jak głupia, a potem pisaliśmy o tym, jakby wyglądała nasza drużyna Avengersów z beznadziejnymi mocami. To był jeden z tych momentów, kiedy pomyślałam: „Okej, może nie jesteś taki zły”.

Inny hit? „Co byś zrobiła, jakbyś wygrała milion?”. Ja zawsze mówię, że kupiłabym dom dla mojego kota, a resztę przepuściła na pizzę. Jak facet podłapie i rzuci coś w stylu „Ja bym kupił złotą kuwetę dla twojego kota”, to już wiem, że mamy o czym gadać. Humor to klucz, dziewczyny – jak on go ma, to ja się nie nudzę.


Co to dla mnie oznacza, kiedy on trafia w temat, a ja zaczynam się zastanawiać, czy to już coś więcej

No dobra, ale co to wszystko mówi o nas i o nich? Jeśli facet rzuca fajne tematy – lekkie, zabawne, trochę osobiste – to znaczy, że mu zależy, żeby rozmowa była czymś więcej niż wymianą „hej, co słychać”. Ja, wieczna sceptyczka, zawsze drążę: „Okej, ale czy ty serio chcesz mnie poznać, czy tylko ćwiczysz teksty na Tinderze?”. Ale jak widzę, że się stara, to nawet ja, mistrzyni sarkazmu, zaczynam odpisywać z większym zapałem. To buduje relację – czuję, że nie jestem dla niego randomową laską, tylko kimś, z kim chce pogadać.

Pamiętam jednego, co zapytał: „Jaka była najdziwniejsza rzecz, którą zjadłaś?”. Opowiedziałam o ślimakach na wakacjach, a on o tym, jak kiedyś zjadł pizzę z lodówki po tygodniu. I wiecie co? To głupie, ale poczułam, że jest w tym coś prawdziwego. Więc jak trafia w temat, to ja już nie piszę „spoko”, tylko wchodzę w to na całego.


Dziewczyny, fajne tematy do pisania z nami to te, które mają luz, humor i trochę duszy. Żadnych nudnych pytań o pracę czy „co dzisiaj jadłaś” (chyba że chce wiedzieć, ile pizzy zmieściłam). Ja swoje przeżyłam – od rozmów, które kończyły się po dwóch wiadomościach, po takie, które trwały do północy. A wy? Jakie tematy was wciągają? Dajcie znać w komentarzach, bo ja już swoje说了, a teraz lecę sprawdzić, czy mój kot ma coś ciekawego do powiedzenia. Chociaż on pewnie tylko miauczy o żarciu. Trzymajcie się, babeczki!