Zakochany mężczyzna przytula w szczególny sposób…

Zakochany mężczyzna przytula w szczególny sposób…

Cześć, dziewczyny! No to mamy temat, który brzmi jak z ckliwego romansidła, ale spokojnie – ja, wasza naczelna sceptyczka i sarkastyczna komentatorka męskich zachowań, nie zamierzam tu rzucać lukrem i opowiadać bajek o księciu na białym koniu. Piszę do was, moje babeczki, bo przytulanie to jedno z tych pól, na których faceci albo się wykładają, albo – o dziwo – czasem coś im wychodzi. I choć ja pierwsza rzucę okiem krytycznym na siebie (bo kto normalny analizuje uściski jak detektyw?), to jeszcze bardziej krytycznie patrzę na nich. Bez obwiniania się, oczywiście – to nie moja wina, że oni czasem nie ogarniają, jak pokazać uczucia. Siadajcie wygodnie, rozkminiamy, jak to jest, kiedy zakochany facet przytula „w szczególny sposób”. Będą historie z mojego życia, trochę śmiechu i zero ściemy.

Przytulanie to niby prosta sprawa – łapki w ruch, bliskość, ciepło, bla bla bla. Ale jak facet jest zakochany, to podobno robi to inaczej. Ja, szczerze mówiąc, długo w to nie wierzyłam. Pamiętam mojego eks, który przytulał mnie tak, jakby chciał sprawdzić, czy jeszcze oddycham – krótko, sztywno i z miną typu „no dobra, już wystarczy”. Ale potem trafiłam na takich, co rzeczywiście mieli w tym coś więcej, i zaczęłam się zastanawiać: może faktycznie jest w tym jakiś kod? No to rozpracujmy to, bo ja już swoje przeżyłam i mogę się podzielić.


Jak rozpoznać, że to nie zwykły uścisk, tylko taki, od którego ja zastanawiam się, czy on oglądał za dużo romansów

Pierwsza rzecz, którą zauważam, jak facet jest zakochany, to że przytula, jakby chciał mnie zatrzymać na zawsze. Nie mówię tu o duszeniu – choć raz jeden typ ścisnął mnie tak, że myślałam, że mi żebra popękają – tylko o takim pełnym, długim uścisku. Wiecie, ręce oplatają mnie całą, a nie tylko klepią po plecach jak kumpel po piwie. Pamiętam jednego gościa, który przytulał mnie tak, że czułam jego oddech na karku – i nie powiem, przez chwilę nawet ja, królowa sarkazmu, pomyślałam: „Okej, to słodkie”. Ale potem się zreflektowałam i zaczęłam szukać haczyka.

Taki zakochany uścisk ma w sobie coś… no, intymnego. On nie puszcza od razu, tylko trzyma chwilę dłużej, jakby chciał powiedzieć: „Jesteś moja”. Brzmi banalnie, wiem, ale jak raz to poczujecie, to zrozumiecie. Chociaż ja zawsze mam z tyłu głowy myśl: „Fajnie, ale czy ty przypadkiem nie próbujesz mi czegoś sprzedać tym gestem?”.


Gesty, które zdradzają więcej, niż on sam chciałby przyznać, a ja i tak je analizuję jak detektyw

Druga sprawa – te małe gesty w trakcie. Zakochany facet nie tylko przytula, ale robi to z dodatkami. Na przykład głaszcze po plecach – nie jakbym była psem, tylko tak delikatnie, jakby chciał zapamiętać każdy kawałek mnie. Raz jeden typek robił to tak długo, że zaczęłam się zastanawiać, czy on w ogóle wie, co robi, czy po prostu zapomniał przestać. Albo te momenty, kiedy przyciąga mnie bliżej, jakby bał się, że ucieknę. Słodkie? Może. Ale ja zawsze muszę dodać: „No dobra, ale czy ty nie przesadzasz z tym dramatyzmem?”.

I jeszcze jedno – głowa. Jak jest zakochany, to kładzie ją na mojej albo wciska w moje włosy. Pamiętam, jak kiedyś jeden facet tak zrobił, a ja pomyślałam: „Okej, albo jesteś romantyczny, albo sprawdzasz, czy mi szampon pachnie”. Okazało się, że to pierwsze, bo potem przyznał, że lubi, jak pachnę. No i co ja mam z tym zrobić? Udawać, że mnie to nie rusza, choć w środku robi mi się ciepło? Twarda babka ze mnie, ale nie aż tak.


Kiedy przytulanie trwa za długo, a ja zaczynam podejrzewać, że on po prostu nie chce wracać do rzeczywistości

No i jest jeszcze ten typ przytulania, który trwa wieki. Wiecie, taki uścisk, gdzie on się nie spieszy, nie odsuwa, tylko stoi i trzyma, jakby świat się zatrzymał. Raz przeżyłam coś takiego na przystanku – zimno, ja wkurzona, że autobus nie jedzie, a on mnie objął i tak staliśmy dobre pięć minut. Myślałam: „Stary, fajnie, ale ja tu marznę, a ty się rozmarzyłeś”. Ale potem dotarło do mnie, że to był jeden z tych momentów, kiedy facet naprawdę czuje coś więcej. I wiecie co? Nawet ja, wieczna sceptyczka, musiałam przyznać, że to miało swój urok.

Tylko błagam, dziewczyny, nie dajcie się nabrać na każdy długi uścisk. Mój były też lubił przeciągać przytulanie, a potem się okazało, że po prostu unikał rozmowy o tym, dlaczego znowu zapomniał do mnie zadzwonić. Więc zawsze warto mieć z tyłu głowy pytanie: „Czy on jest zakochany, czy tylko sprytny?”.


Co to wszystko mówi o jego uczuciach i dlaczego ja i tak będę to rozkminiać po swojemu

No dobra, ale co to znaczy dla nas? Jeśli facet przytula w taki „szczególny sposób” – długo, z gestami, z bliskością, której nie da się pomylić z kumpelskim poklepaniem – to pewnie coś do mnie czuje. I to jest ten moment, kiedy nawet ja, mistrzyni podchodzenia do wszystkiego z dystansem, muszę się zatrzymać i pomyśleć: „Okej, może on nie jest taki zły”. Bo taki uścisk to nie tylko fizyczna sprawa – to sygnał, że mu zależy, że chce być blisko, że widzi we mnie coś więcej niż tylko laskę do pogadania.

Ale ja i tak zawsze będę drążyć. Bo co, jeśli on wszystkich tak przytula? Albo co, jeśli nauczył się tego z jakiegoś poradnika „Jak zdobyć kobietę w 10 dni”? Raz zapytałam jednego: „Czemu tak mnie ściskasz?”, a on na to: „Bo lubię”. No i co ja mam z tym zrobić? Udawać, że nie widzę, jak na mnie patrzy, czy dalej udawać twardą? Wybrałam to drugie, ale w głębi duszy wiem, że to działa.


Dziewczyny, zakochany facet przytula inaczej – to fakt. Dłużej, mocniej, z gestami, które czasem są urocze, a czasem lekko irytujące. Ja swoje przeżyłam – od sztywnych uścisków po takie, od których nawet mi, cyniczce, robiło się miękko na sercu. A wy? Jakie macie historie z przytulającymi facetami? Dajcie znać w komentarzach, bo ja już swoje powiedziałam, a teraz lecę sprawdzić, czy mój kot też umie przytulać z uczuciem. Chociaż on pewnie woli drapać. Trzymajcie się, babeczki!